Co za idiotyczna istota... myśli, że może ze mną
wygrać? Może i jestem pół demonem, ale to nie oznacza, że jestem słaby.
Popatrzyłam na wroga. Był drobny i niski... bezproblemowo się z nim
rozprawie... Zaczął wiać silny wiatr. Przede mną pojawił się czarny miecz.
Wziąłem go pewnie do ręki i bez wahania wymierzyłem w przeciwnika.
- Nie graj ze mną - Powiedziałam wściekle. Facet
wyglądał na szczerze rozbawionego moją reakcją. Ciekawe czy dalej będzie my tak
wesoło, jak będzie miał poderżnięte gardło... Już byłem gotowy pozbawić go
życia, kiedy z nieba strzelił kolejny piorun... Tym razem trafił w mój miecz,
który od razu rozpłynął się w powietrzu, tak szybko jak się
pojawił.Zdezorientowany popatrzyłam na przeciwnika... ale go tam nie było.
Skutecznie odwrócił moją uwagę, żeby się schować. Na szczęście nie było to dla
mnie problemem. Jestem demonem śmierci i duszy, więc spokojnie wyczuje każdą
istotę znajdującą się niedaleko mnie. Zamknąłem oczy i wszedłem w stan
medytacji. Jest! Wyczułem postać wielkości człowieka 20 metrów ode mnie. 14
metrów... 10 metrów... 7 metrów... Był z prawej i zbliżał się szybko. Odciąłem
swoja duszę od ciała i przeszkodziłem mężczyźnie. Znaczy... tak naprawdę to po
prostu wszedłem w jego ciało. Szamotał się chwilę i nie chciał mnie wpuścić,
ale w końcu się udało.
- Witaj sąsiedzie! - Wykrzyknąłem do niego w
myślach. Czułem, że jego dusza i podświadomość są zdezorientowane.
- Coś ty zrobił!? Nie mogę się ruszać! -
Podniosłem z ziemi nożyk, który musiał mu upaść przy "wtargnięciu".
- Ale ja mogę! - Krzyknąłem radośnie i zacząłem
mocno przejeżdżać po ramieniu człowieka. Z rany od razu poleciała strużka krwi.
W sumie nie lubiłem nikogo torturować, ale ten gościu grał mi na nerwach, więc
nie mogłem się powstrzymać. Oczywiście czułem ból razem z nim, ale co to był za
ból! W porównaniu do tego co przeżyłem, to była kaszka z mleczkiem! Następnie z
ręki przeniosłem się na dolne partie ciała. Bez wahania wbiłem
ostre narzędzie w udo wroga. Ale zabawa! Dawno się tak nie ubawiłem raniąc
kogoś. Tylko wsłuchiwać się w ciche krzyki jego ciała! Wyjąłem nóż i
wbiłem je w drugie udo. Jak już opuszczę jego ciało on będzie unieruchomiony
przez pewien czas. Ciało po ciosie w drugą nogę opadło bezwładnie. Ok!
Czas się zmywać! Spokojnie przeniosłem swojego ducha z
powrotem w swoje ciało.
- I co? Jak się teraz czujesz? - Zapytałem
współczująco.
<Willuś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz