niedziela, 1 grudnia 2013

Od Xsawier'a cd Williama

Co za idiotyczna istota... myśli, że może ze mną wygrać? Może i jestem pół demonem, ale to nie oznacza, że jestem słaby. Popatrzyłam na wroga. Był drobny i niski... bezproblemowo się z nim rozprawie... Zaczął wiać silny wiatr. Przede mną pojawił się czarny miecz. Wziąłem go pewnie do ręki i bez wahania wymierzyłem w przeciwnika. 
- Nie graj ze mną - Powiedziałam wściekle. Facet wyglądał na szczerze rozbawionego moją reakcją. Ciekawe czy dalej będzie my tak wesoło, jak będzie miał poderżnięte gardło... Już byłem gotowy pozbawić go życia, kiedy z nieba strzelił kolejny piorun... Tym razem trafił w mój miecz, który od razu rozpłynął się w powietrzu, tak szybko jak się pojawił.Zdezorientowany popatrzyłam na przeciwnika... ale go tam nie było. Skutecznie odwrócił moją uwagę, żeby się schować. Na szczęście nie było to dla mnie problemem. Jestem demonem śmierci i duszy, więc spokojnie wyczuje każdą istotę znajdującą się niedaleko mnie. Zamknąłem oczy i wszedłem w stan medytacji. Jest! Wyczułem postać wielkości człowieka 20 metrów ode mnie. 14 metrów... 10 metrów... 7 metrów... Był z prawej i zbliżał się szybko. Odciąłem swoja duszę od ciała i przeszkodziłem mężczyźnie. Znaczy... tak naprawdę to po prostu wszedłem w jego ciało. Szamotał się chwilę i nie chciał mnie wpuścić, ale w końcu się udało. 
- Witaj sąsiedzie! - Wykrzyknąłem do niego w myślach. Czułem, że jego dusza i podświadomość są zdezorientowane. 
- Coś ty zrobił!? Nie mogę się ruszać! - Podniosłem z ziemi nożyk, który musiał mu upaść przy "wtargnięciu".
- Ale ja mogę! - Krzyknąłem radośnie i zacząłem mocno przejeżdżać po ramieniu człowieka. Z rany od razu poleciała strużka krwi. W sumie nie lubiłem nikogo torturować, ale ten gościu grał mi na nerwach, więc nie mogłem się powstrzymać. Oczywiście czułem ból razem z nim, ale co to był za ból! W porównaniu do tego co przeżyłem, to była kaszka z mleczkiem! Następnie z ręki przeniosłem się na dolne partie ciała. Bez wahania wbiłem ostre narzędzie w udo wroga. Ale zabawa! Dawno się tak nie ubawiłem raniąc kogoś. Tylko wsłuchiwać się w ciche krzyki jego ciała! Wyjąłem  nóż i wbiłem je w drugie udo. Jak już opuszczę jego ciało on będzie unieruchomiony przez pewien czas. Ciało po ciosie w drugą nogę opadło bezwładnie. Ok! Czas się zmywać! Spokojnie przeniosłem swojego ducha z powrotem w swoje ciało. 
- I co? Jak się teraz czujesz? - Zapytałem współczująco.
<Willuś?>


Brak komentarzy: