poniedziałek, 2 grudnia 2013

Od Williama c.d Ericka

Spróbowałem jeszcze parę razy, ale to nie wychodziło, ręce miałem całe zwęglone, a Erick był bliski załamania nerwowego, co z drugiej strony było bardzo zabawne~!
- Jesteś beznadziejnym nauczycielem- mruknąłem.
- To ty jesteś beznadziejnym uczniem, spróbuj jeszcze raz.- walnął mnie swoim kosturem w tył głowy.
Spiorunowałem go wzrokiem i ustawiłem dłonie do zrobienia tego pioruna kulistego. Zaczęła powstawać najpierw mała kulka potem, coraz większa i większa, i większa, osiągnęła rozmiar dosyć sporej dyni i zaczęła zmieniać kolor, uśmiechnąłem się szeroko, wyszło~!
Spojrzałem na Dziadygę, nie uśmiechał się, ale widać było, że jest zadowolony.
- Spróbuj go utrzymać.
- To nie takie poste~! Robi się coraz cięższy i gorętszy~!
- Teraz go puść i spróbuj sprawić by poleciał do manekina.
Zabrałem ostrożnie dłonie i skupiłem się na kuli, unosiła się, potem zrobiłem ruch rękoma jakbym chciał ją pchnąć i z impetem wleciała w manekin treningowy. Oczywiście manekin wybuchł, a siła wybuchy była tak duża, zmusiła nas do znacznego cofnięcia się. Gdy zrobiło się już cicho, a wszędzie leżały palące się szczątki kukły, podskoczyłem do góry.
- Jupiiiii~! Udało się~!
Podskoczyłem do Ericka i przytuliłem go, jednak on uderzył mnie mocno w twarz, tak, że pękła mi warga. Upadłem na ziemię i zacząłem się śmiać, jego mina... Jego reakcja... To było piękne~!
- To, że to ci wyszło, nie znaczy, że następne ci wyjdzie.
Otarłem łzy śmiechu i stróżkę krwi która spłynęła mi po brodzie, usiadłem na tyłku i uśmiechając się szeroko spojrzałem na Dziadka.
- Ja chcę już iść do domu, nogi zaczynają mnie boleć~! A została mi tylko jedna strzykawka~! Ej - zamyśliłem się.- Masz może jakiś sposób by rany się szybciej goiły?

[Erick?]

Brak komentarzy: