Opanowałem
gniew.
-Idziesz
zemną-powiedziałem oschle.
-Nogi
mnie bolą...-powiedział William.
-Masz
zapas...
-Oszczędzam!
-Pengangkatan-wyszeptałem.
William
zaczął się unosić.
-Teraz
możesz iść-powiedziałem.
-Co
jest?!-zapytał William-Mam lęk wysokości!
-Jesteś
jakieś pięć centymetrów nad ziemią! Choć nie marudź!
-Xsawierze
widać zostaniesz tu trochę-powiedziała Mistress.
Xsawier
spojrzał na mnie podejrzliwie.
-Spokojnie!-zapewniała
Mistress, najwyraźniej znudzona już wszystkim-Eric poprowadzi lekcje. Jest
doświadczony. Będzie tylko sprawdzał co William potrafi.
Xsawier
niechętnie się zgodził.
-Ja
nadal tu jestem!-mówił William.
-Ramzes
pomożesz swojemu panu dojść do Gildii, prawda?-zapytałem.
Koń zarżał.
Złapał zębami kołnierz Williama i pociągnął go za sobą. Ruszyłem w stronę
wyjścia. Ramzes pokłusował na dziedziniec. Spokojnie szedłem. Po kilku minutach
byliśmy na miejscu. Riven czekał obok wejścia do Gildii. Snow latał wysoko. Na
moim ramieniu wciąż siedział Monn. Czyli wszyscy są. Świetnie. Poszliśmy na
plac ćwiczeń.
-Pokaż
co umiesz-wskazałem na manekin.
William
pochylił się. Lewitował nieco niżej. Dotknął palcami ziemi. Manekin prawie
wystrzelił w górę.
-Tylko
tyle?-zapytałem.
-Umiem
porazić prądem mocniej. Czasem przemieszczam się za pomocą błyskawic tu i tam.
-I
tyle?
-Mniej
więcej...
-Spróbuj
zrobić coś z ogniem.
-Co?
-Stwórz
kulę ognia.
-Jak?
-Normalnie.
-Jak?!
-Wywołaj
piorun kulisty!
-Że
co?
-Piorun
Kulisty. Pojawia się nagle, zwykle podczas lub tuż po burzy. Ma kształt
płonącej kuli, mieni się jasnym, choć nie oślepiającym światłem barwy
czerwonej, pomarańczowej, żółtej lub białej. Rzadziej jest zielony lub
błękitny.Rozpada się po kilku lub kilkudziesięciu sekundach. Czasem przy tym
głośno grzmi, jak zwykły piorun, a czasem nic się nie dzieje - znika bez
śladu.Najdziwniejszy jest sposób, w jaki się porusza. Piorun kulisty
najczęściej leci poziomo nad powierzchnią Ziemi, kilka metrów na sekundę. Lubi
nagle i przypadkowo zmieniać kierunki, a zdarza się, że zastyga na krótki czas
w miejscu.
-Eee...
-To
nie jest zjawisko atmosferyczne. To magia. Mag to kontroluje. A piorun kulisty
składa się nie tylko z energii elektrycznej ale też i z ognia. Choć rzadko. Ty
spróbuj wywołać Piorun Kulisty z energii elektrycznej.
-Jasne!
William
skupił się. Piorun kształtował się. Rósł. Nie dorósł nawet do połowy
standardowego Pioruna Kulistego a wybuch w rękach Williama. Twarz i ręce
Williama były czarne. Wyszczerzył zęby. Zachwiał się i powiedział:
-BUM!
Złapałem go
za rękach i postawiłem równo.
-Jak
dobrze że był mały i nieszkodliwy...-powiedziałem.
<William?
Doczekałeś się :D>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz