Odwróciłem się na zadku konia i złapałem się
Ericka. Kobyła ruszyła i zaczęło mną telepać, przez co zacząłem się śmiać. Do
tego dziadziuś miał tutaj cały zwierzyniec... I po co mu niby tyle tu tych
istot?
Xsewuś leciał nad nami ze złą miną, niby to przeze mnie spadliśmy, bo zacząłem się wyrywać i chłopak uderzył głową o jakiś kamień, ale mówiłem mu, że ja nie chcę lecieć. Tyłek i nogi zaczęły mnie boleć, ale nie przestałem się śmiać.
- Z czego tak się śmiejesz?
- Z twojej miny~!
- Ty na prawdę jesteś idiotą...
- Uważaj jak chcesz, ale idiotą jest ten który nie rozumie moich poczynań~!
Zmarszczył czoło i zatrzymał konia.
- Zobaczymy jak sobie poradzisz z Gorgoną.
- No właśnie~! Zobaczymy~!
Zachichotałem i zsunąłem się z konia, jednak nogi odmówiły posłuszeństwa, leki przestały działać i znów zaczęły boleć~! Nie ładnie~!
Xsewuś wylądował obok mnie i ukucnął nade mną.
- Mówiłem, że to zły pomysł.
- A temu co? Chodzić nie umiesz?
- Umiem~!- zaśmiałem się i wyjąłem z kieszeni strzykawkę z lekiem.- Widzisz Xsewuś~? Wziąłem zapas~!
Wbiłem sobie igłę w ramię i zaaplikowałem lek, prawie od razu zaczął działać. Podniosłem się i podskoczyłem, Xsawier pokręcił złowrogo głową na znak ze mu się to nie podoba, a dziadziuś zlazł z konia i ze swoją jaszczurką poszedł w stronę jaskini. Podbiegłem do niego i zatrzymałem go.
- Hej! To ja mam ją zabić!
- Z tego co widziałem, to sobie nie poradzisz.
Teraz ten koleś nieźle mnie teraz poddenerwował, złapałem go z tyłu za fraki i sprowadziłem do parteru, w jednej sekundzie wyjąłem z kieszeni nóż, usiadłem na nim i ostrze przyłożyłem mu do gardła.
- Słuchaj koleś, uważaj mnie za kogo chcesz, ale nigdy nie mów że sobie nie poradzę bo mnie nie znasz.- syknąłem.- Powiem ci to samo co powiedziałem tej lolitce, nie oceniaj książki po okładce, bo ja mam wiele stron.
Oh jak dobrze jest posiadać umiejętność zmiany charakteru~!
Zszedłem z niego i spojrzałem na Xsawiera, był trochę zdziwiony moim zachowaniem, ale też cieszył się, że przygadałem temu gościowi. Odwróciłem się na pięcie i wszedłem do jaskini, było wszędzie ciemno, uśmiechnąłem się i wytężyłem wzrok. Zobaczyłem w oddali dwa czerwone ogniki, to musiały być oczy tego potwora. Schowałem się za jakimś stalagmitem i odetchnąłem gębko. Czas przejść do rzeczy, zbliżę się do niej, zranię nożem, potem... Potem coś się wymyśli~!
Wtedy ziemia się zatrzęsła, przede mną najpierw pojawiła się górka, a z tej górki wyłoniła się Gorgona, nie patrzyłem jej w oczy, skupiłem się na cyckach~! Uderzyła w moją stronę ogonem, momentalnie odskoczyłem i znalazłem się za nią. Dotknąłem jej wielkiego wężowego ogona i poraziłem prądem.
Ah... Ja pięknie krzyknęła~! Nie zabiłem jej jednak, bo to może zrobić jedynie światło. Stworzyłem więc kule elektryczności które emanowały jasnym blaskiem. Potwora zaczęła piszczeć i zakryła sobie oczy ręką. Skoczyłem na nią i nożem poderznąłem gardło, jej zielonkawa krew ubrudziła mi koszulę i wytrysnęła na ziemię. Zacząłem dalej ciąć, tak, że głowa odeszła od ciała. Na wszelki wypadek jeszcze poraziłem prądem jej truchło, które zaczęło się palić. Zaśmiałem się i podniosłem głowę za jeden wężowy włos. Wyszedłem z jaskini cały uśmiechnięty. Erick stał przy koniu, a Xsewuś opierał się o skały i był naburmuszony. Też bym był naburmuszony. Rzuciłem głowę Gorgony pod stopy Ericka.
- Masz dziadku dowód, może nie widać, ale jestem profesjonalistą.
Xsewuś leciał nad nami ze złą miną, niby to przeze mnie spadliśmy, bo zacząłem się wyrywać i chłopak uderzył głową o jakiś kamień, ale mówiłem mu, że ja nie chcę lecieć. Tyłek i nogi zaczęły mnie boleć, ale nie przestałem się śmiać.
- Z czego tak się śmiejesz?
- Z twojej miny~!
- Ty na prawdę jesteś idiotą...
- Uważaj jak chcesz, ale idiotą jest ten który nie rozumie moich poczynań~!
Zmarszczył czoło i zatrzymał konia.
- Zobaczymy jak sobie poradzisz z Gorgoną.
- No właśnie~! Zobaczymy~!
Zachichotałem i zsunąłem się z konia, jednak nogi odmówiły posłuszeństwa, leki przestały działać i znów zaczęły boleć~! Nie ładnie~!
Xsewuś wylądował obok mnie i ukucnął nade mną.
- Mówiłem, że to zły pomysł.
- A temu co? Chodzić nie umiesz?
- Umiem~!- zaśmiałem się i wyjąłem z kieszeni strzykawkę z lekiem.- Widzisz Xsewuś~? Wziąłem zapas~!
Wbiłem sobie igłę w ramię i zaaplikowałem lek, prawie od razu zaczął działać. Podniosłem się i podskoczyłem, Xsawier pokręcił złowrogo głową na znak ze mu się to nie podoba, a dziadziuś zlazł z konia i ze swoją jaszczurką poszedł w stronę jaskini. Podbiegłem do niego i zatrzymałem go.
- Hej! To ja mam ją zabić!
- Z tego co widziałem, to sobie nie poradzisz.
Teraz ten koleś nieźle mnie teraz poddenerwował, złapałem go z tyłu za fraki i sprowadziłem do parteru, w jednej sekundzie wyjąłem z kieszeni nóż, usiadłem na nim i ostrze przyłożyłem mu do gardła.
- Słuchaj koleś, uważaj mnie za kogo chcesz, ale nigdy nie mów że sobie nie poradzę bo mnie nie znasz.- syknąłem.- Powiem ci to samo co powiedziałem tej lolitce, nie oceniaj książki po okładce, bo ja mam wiele stron.
Oh jak dobrze jest posiadać umiejętność zmiany charakteru~!
Zszedłem z niego i spojrzałem na Xsawiera, był trochę zdziwiony moim zachowaniem, ale też cieszył się, że przygadałem temu gościowi. Odwróciłem się na pięcie i wszedłem do jaskini, było wszędzie ciemno, uśmiechnąłem się i wytężyłem wzrok. Zobaczyłem w oddali dwa czerwone ogniki, to musiały być oczy tego potwora. Schowałem się za jakimś stalagmitem i odetchnąłem gębko. Czas przejść do rzeczy, zbliżę się do niej, zranię nożem, potem... Potem coś się wymyśli~!
Wtedy ziemia się zatrzęsła, przede mną najpierw pojawiła się górka, a z tej górki wyłoniła się Gorgona, nie patrzyłem jej w oczy, skupiłem się na cyckach~! Uderzyła w moją stronę ogonem, momentalnie odskoczyłem i znalazłem się za nią. Dotknąłem jej wielkiego wężowego ogona i poraziłem prądem.
Ah... Ja pięknie krzyknęła~! Nie zabiłem jej jednak, bo to może zrobić jedynie światło. Stworzyłem więc kule elektryczności które emanowały jasnym blaskiem. Potwora zaczęła piszczeć i zakryła sobie oczy ręką. Skoczyłem na nią i nożem poderznąłem gardło, jej zielonkawa krew ubrudziła mi koszulę i wytrysnęła na ziemię. Zacząłem dalej ciąć, tak, że głowa odeszła od ciała. Na wszelki wypadek jeszcze poraziłem prądem jej truchło, które zaczęło się palić. Zaśmiałem się i podniosłem głowę za jeden wężowy włos. Wyszedłem z jaskini cały uśmiechnięty. Erick stał przy koniu, a Xsewuś opierał się o skały i był naburmuszony. Też bym był naburmuszony. Rzuciłem głowę Gorgony pod stopy Ericka.
- Masz dziadku dowód, może nie widać, ale jestem profesjonalistą.
[Erick? Xsawier?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz