-Zabiłeś Gorgonę...Ale
pomyślałeś żeby zabić jej dzieci?-zapytałem.
-Dzieci?!-krzyknął
William.
Z jaskini dobiegło
skrzeczenie i syczenie. Stuknąłem kosturem. Jaskinia zapadła się.
-Specjalista od
zabijania ludzi-powiedziałem-Nie magicznych istot...
William wyglądał jakby
miał zaraz wybuchnąć.
-Nie było mowy o
jej bachorach!-bronił się William.
-Jej dzieci to
cześć jej idioto! Nawet dziecko to wie! Nie wiem jak będę cię uczył. Ale wiem
że gdy skończysz trenować pod moim okiem będziesz chodził jak w zegarku!
Ten gnojek pewnie nic
sobie z tego nie zrobił...Ale ja go nauczę pokory...Dosiadłem Riven'a. Ruszyłem
stępem.
-A ja to
co?!-powiedział obrażony William.
-Wracasz
pieszo!-powiedziałem.
Ruszyłem kłusem.
Słyszałem jak William klnie. Xsawier starał się go uspokoić. Ruszyłem galopem.
Snow leciał wysoko. Był białą plamka na bezchmurnym niebie. Naglę jak strzałą
spadł z góry. Wylądował na moim ramieniu. Z piasku wyłonił się olbrzymi biały
wąż. William i Xsawier byli daleko w tyle. Wąż zmienił się w kobietę.
-Kim
jesteś?-zapytałem.
-Jestem
SuSu-przedstawiła się kobieta.
-Ja jestem Eric.
Czego tu szukasz?
-Pomocy.
-W czym?
-W walce z
najeźdźcami Cieniobójco.
-Skąd znasz mój
tytuł?
-Jestem Białym
Wężem, wiem wszystko.
-Otrzymasz pomoc,
biała pani.
SuSu dosiadła Riven'a.
Objęła mnie. Ruszyłem galopem. Pół godziny później byliśmy w Zamku Snów.
Odprowadziłem Riven'a do stajni. Po jakiś dwudziestu minutach William i Xsawier
weszli do sali tronowej w której czekałem z SuSu i Mistress.
<William lub
Xsawier?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz