Cholera! Nie zdążyłem jeszcze nic zrobić, a on
zemdlał! Zacząłem przemywać mu rany. Próbowałem przy tym nie zwracać uwagi w
jego słodkie bokserki w misie... Gdy tany były już czyste, zawołałem lekarza,
aby się nimi zajął. Nie znałem się na tym i trochę mi się zrobiło niedobrze od
zapachu jego krwi... Była wyjątkowo demoniczna... Położyłem się na łóżku. Nawet
nie wiem kiedy zasnąłem.
Obudziłem się bo było mi strasznie gorąco. Otworzyłem oczy. Po pierwsza na głowie leżał mi Black... Jego futro przysłoniło mi oczy. Podniosłem kota i położyłem w nogach. Wedy zauważyłem, że ciepło które czułem w nocy, to ciepło ludzkiego ciała. Will spał obok mnie. Był w samych bokserkach (ttaak tych w misie ^^), ale mimo to jego ciało było rozpalone. Przyłożyłem rękę do jego czoła. Było gorzej niż myślałem. Całe jego ciało było pokryte drobnymi kropelkami potu. Wstałem i poszedłem po zimny ręcznik. Gdy wróciłem kot oblizywał mojego gościa. Zdradziecka żmija... Położyłem Will'owi na czole mokry ręcznik i usiadłem obok łóżka...
- Heej! Xsewuś!! - Otworzyłem oczy. Musiałem znowu zasnąć po tym, jak po raz
czwarty zmieniłem mu ręcznik. Spojrzałem na Willa. Widocznie czuł się już
lepiej, bo się tak nie pocił... wróciła mu też ta głupawa mina na
twarzy...
- Witaj. Lepiej się czujesz?
<Will?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz