niedziela, 1 grudnia 2013

Od Xsawier'a cd Mistress

- Zobaczymy, najwyżej wyśle swojego sługę, żeby ci przekazał informację... - Nie wyśle. Przerzuciłem Willa przez ramię i zacząłem kierować się w stronę zamku. - W każdym razie dzięki za podwózkę! Do zobaczenia! - Oby jak najpóźniej...
- Czekaj! Nie zaprosisz mnie do środka!? - Co za natrętna baba...
- Sorka! Mam bałagan. Wiesz, mam mały problem z wymiocinami mojego sługi... - Mrugnąłem do niej i przeszedłem przez bramę. Uciekłem na tyle szybko, że już mnie nie zatrzymała. W drodze do pałacu widziałem cień smoka na ziemi. Odleciała. Wszedłem do zamku. Od wejścia przywitał mnie mój wierny sługa Samuel.
- Mamy problem! Dostaliśmy list od Najeźdźców! Zamierzają z nami walczyć o pałac! - Minąłem go i poszedłem dalej. Widocznie będę się musiał spotkać z Mistress szybciej niż bym chciał.
- Wyślij list do Władczyni smoków Mistress z Królestwa Drag na północy. Napisz w nim, że jestem zainteresowany sojuszem... słyszałem, że też ma z nimi problem. - Facet przytaknął głową i zostawił mnie z Willem na ramieniu. Doszedłem do sali obiadowej i posadziłem Willa na krześle. Wyglądał na naburmuszonego, ale się nie odzywał. Co było bardzo dziwne jak na niego. Usiadłem na przeciwko niego i zawołałem kucharzy, aby zrobili coś innego niż zupę ze szczura... Wkrótce potem zaczęliśmy jeść roladki wieprzowe w śmietanowej polewie.
- Coś ty taki cichy? - zapytałem. - Jeśli chodzi o te Magiczne Kajdany, to nie zakuje cie w nie... szczerze nawet nie wiem co to jest. Raczej nie przetrzymuje jeńców. - Will nie odezwał się. Widocznie, nie o to mu chodziło. Postanowiłem go olać, tak jak on olewał mnie... Gdy skończyliśmy jeść, ja szybko wstałem i chciałem wyjść. Niestety gdy Will spróbował wstać, od razu uwalił się na podłogę. Usłyszałem huk, więc się odwróciłem. Leżał pod stołem jak kłoda i się nie ruszał. Nie mogłem powstrzymać cichego śmiechu. Podbiegłem do niego i wziąłem na ręce.
- Ale z ciebie sierota... Hahaha! Widocznie leki przestały działać i już nie możesz sobie pochodzić. - Zaniosłem go do swojego pokoju i ułożyłem delikatnie na łóżku. Postanowiłem nie dawać mu na razie leków, żeby znowu nie zwiał. Położyłem się obok niego i odwróciłem głowę w jego stronę. Uśmiechnięty zapytałem go:
- No to teraz powiedz mi co się stało... Chyba nie zamierzasz mi znowu uciec? Prawda?


<Will?>

Brak komentarzy: